Tiruriru
Kategorie: Wszystkie | Agencje donoszą | Dzwonki | Forum | Kaczki | Listy | Lustracja | Program | Relacje | Wideo
RSS
sobota, 19 stycznia 2008
Pasjonująca lektura (III)
Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Panie Premierze. Rozumiem, że mogę udzielić odpowiedzi. Dziękuję bardzo. Panie Prezydencie, Panie Premierze, Szanowna Rado. Może zacznę od trzech zasadniczych stwierdzeń. Nasz polski system ochrony zdrowia po pierwsze powinien być sprawny, po drugie solidarny, po trzecie sprawiedliwy. Jak sprawny, to musimy go uszczelnić i musimy go przede wszystkim zreformować. Jak zreformować, to przede wszystkim szukać takich rozwiązań, które nie odbiłyby się w sposób szczególnie dotkliwy na pacjentach. Ponieważ w naszych założeniach pacjent ma być podmiotem tego systemu, wokół którego będziemy budować nowy sprawniejszy system. Jeśli Pan Prezydent pytał o uszczelnienie, już na wstępie jestem w stanie przytoczyć Panu dzisiaj cyfry, które są zastraszające. Z 42 mld zł w Narodowym Funduszu Zdrowia, 7 mld to leki. Dzisiaj musimy ten proces tworzenia list leków refundowanych przeprowadzać w sposób racjonalny, transparentny i taki, który dałby nam efekt wyleczenia pacjenta a nie leczenia pacjenta. To ma być taki proces, który zahamuje duże i niekontrolowane lobby firm farmaceutycznych, bo na tym tracą tylko i wyłącznie pacjenci. Następna rzecz uszczelnienia tego systemu, to jest ktoś, kto ma największą władzę w tym systemie, a więc ktoś, kto posiada pieniądze, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia. Narodowy Fundusz Zdrowia w pomyśle Platformy Obywatelskiej ma być instytucją finansową, a nie instytucją pouczającą, jak placówki służby zdrowa mają leczyć. Racjonalne zasady kontraktowania nieograniczające w tej chwili wolność dyrektorów, a poza tym takie ceny procedur, które pozwolą tymże dyrektorom wykonywać te procedury w obrębie pieniędzy wynegocjowanych. A więc, nie fikcyjne kontrakty, a kontrakty oparte na realnych kosztach. Do tego jest potrzebne, oczywiście, odpowiednie rozporządzenie, które, niestety, nie funkcjonuje, a jest już naszym projektem rozporządzenia. Literalne koszty będą przedstawione. I wreszcie to, co jest dla nas najważniejsze, to co pewnie dzisiaj pozwoliło się nam tu spotkać to to, aby w naszym pomyśle była wreszcie odpowiedzialność tych, którzy dzisiaj są tylko i wyłącznie obserwatorami tego, co się dzisiaj dzieje w ich placówkach. Mówię o organach założycielskich i dyrektorach. Nie muszę Panu Prezydentowi tego mówić, to prawo jest Panu znane i mnie, i dzisiaj tak naprawdę nikt z nas tu siedzących nie ma wpływu na to, jaki kontrakt zawrze dyrektor i jak powinien zachować się organ założycielski czyli samorząd w sytuacji, w której, oczywiście, idzie niekontrolowane zadłużanie danego szpitala. Stąd nasz pomysł: bezpieczny szpital, bezpieczne państwo i godnie zarabiający pracownicy. Dziękuję.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Pan Lech Kaczyński: Dobrze, czy to ma być odpowiedź na moje pytanie, tak Pani Minister? Muszę zwrócić uwagę, że ona jest w najwyższym stopniu ogólna. Ale przejdźmy do drugiej sprawy. Mianowicie...

Prezes Rady Ministrów, Pan Donald Tusk: Panie Prezydencie, jeżeli można, bo oczywiście..

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Chwileczkę, Panie Premierze. Rozumiem, że Pan jest przyzwyczajony do prowadzenia Rady Ministrów, to rozumiem...

Prezes Rady Ministrów. Pan Donald Tusk: Chcę pomóc w uzyskaniu maksymalnej informacji...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: niech pan przyjmie, że w tym przypadku mogą się zdarzyć one częściej, ze względu na obecną sytuację przewodniczy Prezydent. Nie pamiętam, żeby w tych Radach Gabinetowych, które miałem z Premierem Marcinkiewiczem, tego rodzaju kłopot występował. Natomiast...

Prezes Rady Ministrów, Pan Donald Tusk: Czasy się zmieniły. Panie Prezydencie...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: no zmieniły się mimo wszystko, ale Rada... Konstytucja się nie zmieniła ani o grosz, ani o jedną literę, jeśli chodzi o artykuł 141. W takim razie chciałbym zadać drugie pytanie, mianowicie sobie zdaję sprawę, że w tej chwili nie ma pełnych danych, zdaję sobie sprawę, że one w tej chwili są z kilkudziesięciu szpitali i całkowicie się zgadzam, czy zgadzam?... Wydała mi się oczywista inicjatywa rządu czy premiera, żeby zebrać wszystkie dane z wszystkich szpitali w naszym kraju dotyczące zawartych już umów, mówię pewnym skrótem myślowym... umów o pracę, bo z punktu widzenia prawa pracy wygląda to dość różnie. Ale, jak przy tym stanie budżetu, przez budżet rozumiem tutaj w tej chwili także Narodowy Fundusz Zdrowia, zaspokoić roszczenia, które, z tych prawnie obowiązujących już umów, wynikają. To jest pytanie, które jest pytaniem bardzo istotnym, ponieważ ono może wprowadzić służbę w stan realnego kryzysu. W tej chwili są raczej groźby tego, że jakiś szpital zostanie zamknięty. Te groźby są z reguły uchylone tuż przed tym, zanim to się ma dziać. Natomiast tutaj istnieje groźba rzeczywistego kryzysu w służbie zdrowia. Jest w tej chwili rzeczywiście masa zawartych kontraktów według reguł, o których Pani Minister mówiła - krótko mówiąc całkowitego oddzielenia sfery możliwości finansowej od sfery nazwijmy to prawa pracy, nazwijmy to, bo to niedokładnie zawsze o to chodzi, ale według obecnych mechanizmów prawnych jest oczywiste, że zawarte zobowiązania rodzą roszczenia po stronie pracowników służby zdrowia. Czy jest plan załatwiania tej sprawy, skoro, jak rozumiem, rząd uważa, że nie należy w tej chwili zwiększać dopływu środków?

Prezes Rady Ministrów. Pan Donald Tusk: Pozwoli Pan Prezydent, że odpowiem na to pytanie. Po pierwsze, jak powszechnie wiadomo, ilość pieniędzy pochodzących ze składki rośnie. Ten sam poziom składki przy wzroście dochodów, a więc zwiększonej kwocie, która wynika z takiej a nie innej składki, powoduje że także w tym roku oczekujemy wyraźnie większej kwoty pieniędzy, która będzie w Narodowym Funduszu Zdrowia i ostrożnie szacujemy, że będzie to około 5mldzł...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Znaczy więcej...

Prezes Rady Ministrów. Pan Donald Tusk: ... więcej tylko w tym roku w porównaniu do roku zeszłego. To oznacza, że należałoby w naszej ocenie oczekiwać od wszystkich instytucji życia publicznego, które czują się odpowiedzialne za całość, a nie tylko za część interesów w systemie ochrony zdrowia, żebyśmy uczciwie komunikowali opinii publicznej, jak wygląda realny wzrost nakładów ze środków publicznych na ochronę zdrowia. Dotyczy to także koniecznej informacji, jak wygląda realny wzrost nakładów na wynagrodzenia w ochronie zdrowia. Chcielibyśmy uzyskać możliwie kompletną wiedzę dotyczącą nie tak zwanej przeciętnej średniej, nie w odniesieniu do jednej grupy zawodowej i nie w odniesieniu do jednej kategorii płac, np. płacy zasadniczej, ponieważ tego typu dane nic nam de facto nie mówią o tym, jak wyglądać powinna odpowiedzialna polityka płacowa dyrektorów szpitali. Wynika to z faktu, że typ zatrudnienia i stawki są zależne od dość żywiołowego procesu negocjacji, na który w dodatku strona rządowa, podobnie jak i Pan Prezydent, czy parlament nie mają żadnego wpływu. Dzisiaj oczekiwanie podsycane, niestety, także przez najważniejsze instytucje życia publicznego i niektórych bohaterów tego życia publicznego, aby zwiększyć nakłady poprzez wzrost składki bez, o czym wspomnieliśmy na początku, uszczelnienia systemu, a więc takiego działania, które zapobiegnie nieracjonalnemu wydawaniu coraz większej ilości pieniędzy. Bez takiego uszczelnienia jakakolwiek rozmowa o podwyższeniu składki lub o tak zwanym współpłaceniu, a de facto zwiększenia współpłacenia, bo jak wiadomo za bardzo wiele rzeczy pacjent w Polsce współpłaci, wydaje nam się nieuczciwa wobec pacjenta 1 podatnika. I dlatego chętnie podzielimy się z Panem Prezydentem każdą szczegółową informacją dotyczącą efektu finansowego dotychczasowych ustaleń pomiędzy dyrektorami szpitali a lekarzami. Chętnie przedyskutujemy z Panem Prezydentem i ze środowiskami zainteresowanymi, jak powinna kształtować się optymalna, z punktu widzenia pacjenta, podatnika i lekarza, płaca lekarza i płaca pielęgniarki, ale chcielibyśmy otrzymać od Pana Prezydenta pomoc a nawet gwarancję, że nie będzie takiego nacisku na rząd i parlament, niezależnie od tego, o jakich partiach mówimy, na automatyczne zwiększanie obciążenia obywateli, bez pewności, że te środki wydawane są racjonalnie. Jeśli mamy przekonanie, że w perspektywie najbliższego roku, ale także następnych dwóch, trzech lat ilość pieniędzy bez podwyższania składki będzie stale rosła, jeśli mamy przekonanie, co jesteśmy w stanie udokumentować, i na faktach, i w propozycjach legislacyjnych, że istotna część pieniędzy w tej chwili wydawanych, jest wydawanych nieracjonalnie, że są możliwe oszczędności i uszczelnienia w tym systemie, to proponujemy taką kolejność działania: uzdrowienie systemu, zwiększenie odpowiedzialności prawnej tych, którzy decydują o płacach i dopiero później poważną rozmowę, czy tych pieniędzy jest za mało, czy za dużo w systemie. Za dużo na pewno nikt tego nie określi, ale czy jest ich za mało. I dlatego zwracam się przy okazji pańskiego pytania, Panie Prezydencie, z gorącym apelem o to, aby Pan Prezydent wsparł rząd w tym bardzo racjonalnym i odpowiedzialnym stanowisku. Szybkie naprawianie systemu a później dopiero ewentualna dyskusja, czy z kieszeni podatnika dosypać więcej pieniędzy do tego systemu.
Pasjonująca lektura (IV)
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Panie Premierze, muszę podkreślić, że nie uzyskałem w ogóle odpowiedzi na pytanie, które postawiłem. To jest po pierwsze. Po drugie, Panie Premierze, jeżeli w tej chwili mówimy o lawinowym wzroście oczekiwań środowiska lekarskiego, tutaj by wypadało mówić o uczciwości, to przypomnijmy kampanię wyborczą i obietnice tam składane, bo to jest 50 proc. wszystkiego. Nie chciałem dzisiaj tych spraw stawiać na posiedzeniu Rady Gabinetowej. Myślałem, że to będzie rozmowa z rządem. Szanowni Państwo, ze względu na funkcje prezesa NIK-u, a później ministra przez wiele lat uczestniczyłem w posiedzeniach różnych gabinetów. Dwukrotnie też przewodniczyłem Radzie Gabinetowej, i to na przestrzeni od 1992, nawet 1991, jako minister stanu, aż po rok 2001 i muszę powiedzieć, że tego poziomu ogólności, który dzisiaj słyszę, to jeszcze na posiedzeniach rządu nie słyszałem nigdy. Uczestniczyłem choćby w posiedzeniach rządu Pana Premiera Pawlaka niejednokrotnie. Takie jest moje podsumowanie. Ale wszystko jedno, przyjmuję to z pokorą, przejdźmy do następnego pytania. Mianowicie, ono wiąże się z tym, na które nie uzyskałem żadnej konkretnej odpowiedzi. Jeżeli będziemy mieli spółki, o których mówiłem, akcyjne, czy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, szpitale jako te spółki, to w takim razie, poza zwiększoną odpowiedzialnością osobistą, o której wiem, a która zresztą w Polsce jest rzadko egzekwowana w praktyce, to jakie będą mechanizmy, jeżeli dany szpital się będzie zadłużał? Krótko mówiąc, czy to spowoduje upadek szpitala, a jeżeli spowoduje upadek, to jakie będą dalsze konsekwencje? Bo ciągle mam jakby w głowie tego rodzaju scenariusz, który mam nadzieję się nie ziści, ale któremu jestem bardzo zdecydowanie przeciwny, mianowicie, że w ramach tego procesu, oczywiście nie jutro, dojdzie do tego, że majątek szpitali będzie przejmowany za długi w szczególności, czyli dojdzie do swoistej, nieekwiwalentnej dzikiej prywatyzacji, a w istocie uwłaszczania się. I tutaj jest moje podstawowe pytanie. Po prostu obawiam się, że te mechanizmy, które istotnie zwiększają nieco odpowiedzialność dyrektorów za to, co ci ostatni czynią, znaczy mechanizmy przekształcania w spółki prawa handlowego, jednocześnie mogą doprowadzić do owej dzikiej prywatyzacji w nieco dłuższej perspektywie. A to że są na nie chętni, to tutaj nie przyjmuję dyskusji w tej sprawie, bo to jest oczywiste że są. Otóż, to po pierwsze. A po drugie. Tam jest jeszcze spółka z ograniczoną odpowiedzialnością poza spółka akcyjną. O ile spółka akcyjna może być na zysk obliczona, bądź nie, to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z reguły jest na zysk obliczona. I to jest kolejne moje pytanie, znaczy o finał. Bo rozumiem, że mechanizm, można powiedzieć, prawa handlowego jest pod tym względem surowszy, jeżeli chodzi o tych, którzy podejmują decyzje o wydawaniu pieniędzy, w stosunku do obecnego... Z tym się zgadzam. Natomiast, chodzi o dalsze konsekwencje. Czy państwo na ten temat myśleli? Proszę bardzo, Pani Minister.

Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Panie Premierze, Panie Prezydencie. Wrócę tylko do pańskiej poprzedniej wypowiedzi, po skończonej mojej odpowiedzi. Sądzę, że wszystko można przegadać i mówić o szczegółach całymi godzinami. Najważniejsze, żeby to się znalazło w aktach prawnych, które zaczną funkcjonować. Słowo jest ulotne, a jeśli mielibyśmy, o szczegółach gadać, to jestem na to gotowa i możemy mówić o szczegółach. Nie sądzę, żeby to był dobry moment, bo tego czasu, który przeznaczony jest na posiedzenie, musiałoby być zbyt długo - o służbie zdrowia nie można powiedzieć w kilka godzin. Tak naprawdę o szczegółach, ale wracam do pytania...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Pani Minister, poprosiłbym jednak, żeby Pani nie używała słowa „gadać" tutaj, to oczywiście będzie w protokole. To są obyczaje, których nigdy na licznych posiedzeniach rządu, w których uczestniczyłem...

Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Bardzo, bardzo przepraszam, jeśli to słowo było zbyt...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: No właśnie, o to bym bardzo serdecznie prosił...

Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Wracając do odpowiedzi na pytanie, które Pan Prezydent zadał. Otóż, pozwolę sobie już bardzo szczegółowo przedstawić stan faktyczny, który w tej chwili obowiązuje. Tak naprawdę nic nie chroni dzisiaj poza brakiem odwagi, powiedziałbym, organów założycielskich do tego, żeby szpitale, które są zadłużone, przestały istnieć. Takie jest prawo. Dzisiaj zadłużający się szpital i pan dyrektor, który nim zarządza, przy akceptacji swojego organu założycielskiego, z konkursu, bądź też nie z konkursu, bo różnie to bywa, dzisiaj ma obowiązek poinformowania swojego organu założycielskiego, o tym, w jakiej kondycji finansowej jest jego zakład. Mało tego, organ założycielski dzisiaj ma wręcz obowiązek kontrolowania tego, co się dzieje w danym zakładzie. Jeśli dzisiaj mamy utratę płynności finansowej tego zakładu, to organ założycielski odpowiadający prawem za bezpieczeństwo zdrowotne swoich obywateli powinien dokonać tylko jednej rzeczy - albo przejąć zobowiązania tego szpitala, albo likwidować ten szpital. Tak wygląda prawo na dzień dzisiejszy. Czyli tak naprawdę żaden z organów założycielskich, wiedząc, że tam może na tym poziomie odbywa się również polityka, nie zamknie swojego szpitala, chociażby dlatego że będzie miał za chwilę mnóstwo swoich mieszkańców z tego terenu mówiących, że oni własnymi rękoma ten szpital wybudowali. I słusznie, bo niekiedy tak bywa. Ale też to prawo, niedoskonałe prawo, nie zmusza dzisiaj organu założycielskiego do tego, aby pokrywał te niebilansujące się szpitale, chociażby w takim cyklicznym corocznym systemie. Dlatego też przekształcenia, o których my mówimy, to są przekształcenia, które... i tu również powołam się na prawo, bo trudno mówić o czymś innym, kiedy mówimy o poważnych zmianach. To prawo dotyczące spółek, regulujące funkcjonowanie spółek handlowych, prawo dotyczące, wskazuje bezpośrednio osobę, która odpowiada za to, że ta spółka, ten konkretny podmiot jest podmiotem, który się zadłuża i jest niegospodarny lub ten, który nim zarządza, nie wie, jak to robić. I są konsekwencje nie tylko takie, o których jest zapisane, co się dzieje z tym zakładem, ale również konsekwencje prawne dotyczące samej osoby zarządzającej, a więc pana prezesa i zarządu. Jestem zaskoczona, bo powiem szczerze, w każdym statucie spółki, i w tej, którą proponowano jeszcze dwie kadencje wcześniej, czyli spółki użyteczności publicznej i każdej innej spółki, którą można by było dzisiaj proponować jako formę funkcjonowania tych zakładów, jest możliwość i wręcz, w naszym projekcie, jest zapisane, aby zysk uzyskany był przeznaczony na funkcjonowanie. Jak wiemy, ta spółka ma służyć ludziom, czyli ma leczyć ludzi, a więc zysk może być przeznaczony tylko i wyłącznie na zwiększenie dostępności pacjentów do świadczeń zdrowotnych lub też na zakup sprzętu, który pozwoliłby, aby jakość tych świadczeń była wyższa. To jest jedno. Dwa, jak mówimy już o tym majątku, to my jako pierwsi proponujemy rzecz oczywistą i bezwzględnie konieczną, zanim zaczną się jakiekolwiek przekształcenia. Mianowicie, przeszacowanie tego majątku, Panie Prezydencie, który już dzisiaj ma zupełnie inną wartość niż majątek, który był oceniany w ochronie zdrowia w roku 97. Takie rozporządzenie w tej chwili jest przygotowywane i to przeszacowanie tego majątku jest bezwzględnie konieczne, aby uchronić właśnie przed kupowaniem czy przekształcaniem, czy uwłaszczaniem się za tzw. „złotówkę" na majątku państwowym. Wreszcie to, co się może dziać, i często powtarza się jako hasło: „dzika prywatyzacja". Nie bardzo sobie wyobrażam sytuację, w której w naszym projekcie jest zapisane, że większościowym, lub całkowitym udziałowcem jest samorząd. Mam wątpliwości co do tego stwierdzenia. To ten samorząd się będzie dziko prywatyzował na tych spółkach? On odpowiada, zgodnie z prawem, za bezpieczeństwo zdrowotne i w myśl obowiązującego prawa, i zapisanych szczegółów w tejże ustawie, to on będzie również odpowiadał za to, w myśl następnej ustawy, którą państwu proponujemy, czyli prawa pacjentów, za to, jeśli nie będzie wypełniał w stosunku do swoich pacjentów obowiązku prawnego, który na niego został nałożony. I jeszcze jedna uwaga. Bardzo istotna uwaga. Pytanie, które dotyczy, jak to będzie z tą likwidacją szpitali, jak to będzie się miało do tego czy te spółki, to nie będzie początek likwidacji szpitali? Tak odebrałam to pytanie. Otóż powiem tak. Dzisiaj na podstawie tejże statystyki, którą mamy, i sprawozdawczości, którą mamy, nikogo nie chcę za to winić, jest bardzo niedoskonała. Dzisiaj nikt tak naprawdę nie jest w stanie odpowiedzieć, jakie są tzw. realne potrzeby zdrowotne. Kto mi dzisiaj odpowie, dlaczego tak się dzieje, że w tych deficytowych specjalizacjach jest za mało w tej chwili kardiologów, za mało reumatologów, za mało alergologów, bo nikt nad tym nie panuje. Nikt nie spróbował tego usystematyzować Dzisiaj, żeby odpowiedzieć, jaki ma być system ochrony zdrowia, trzeba mieć tę wiedzę. My tę wiedzę już dzisiaj posiadamy. W związku z tym nie opieramy swojej przyszłej reformy na domniemaniach, domysłach i pomysłach, tylko na konkretnych projektach ustaw i wiedzy, którą zdobywamy w tej chwili, prosząc zarówno dyrektorów, jak i organy założycielskie, jak i przedstawicieli rządu w terenie, mówię o wojewodach, o bardzo konkretne dane dotyczące wszystkich placówek służby zdrowia na terenie Polski. Dziękuję.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Pan Lech Kaczyński: Ale mimo wszystko Panią jeszcze raz zapytam, Pani Minister. Co będzie, jeżeli taka spółka nie przynosi zysków, a odwrotnie - przynosi głębokie straty?

Prezes Rady Ministrów. Pan Donald Tusk: Panie Prezydencie, wydaje mi się, jeśli mogę zastąpić Panią Minister z tego względu, że możemy się mylić w odczuciach, ale...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Pan Lech Kaczyński: Przy 51 proc. udziałów, czy nawet 100 proc. udziałów...

Prezes Rady Ministrów. Pan Donald Tusk: Panie Prezydencie proszę dobrze mnie zrozumieć, ale pytania czasami uniemożliwiają konkretną odpowiedź. Mam wrażenie, że ta odpowiedź podobnie jak materiały, jakie przygotowaliśmy wcześniej, pokazują wyraźnie, że projektujemy sytuację, w której ograniczymy takie zagrożenie do minimum. Pan Prezydent zadając takie pytania tak jakby nie uznawał pewnej oczywistości, że działania polityczne ustawowe mogą zmierzać w dobrym kierunku, ale nie gwarantują idealnego status quo po wprowadzeniu takiego prawa. Panie Prezydencie, to nie jest nic nadzwyczajnego, nawet po uchwaleniu najlepszej ustawy, nie każdy lekarz będzie dobrze leczył i nie każdy szpital będzie w świetnej kondycji finansowej. Szukamy sposobu, aby ograniczyć nieustanne zadłużanie się szpitali, które uniemożliwia racjonalne prowadzenie gospodarki finansowej. Po drugie, proszę nie obawiać się o dziką prywatyzację w skutek propozycji, jakie nasz rząd przygotowuje, bo tak naprawdę chcemy wydobyć polską ochronę zdrowia ze status quo, które można nazwać dziką prywatyzacją poprzez nieformalne, niekontrolowane prywatne użytkowanie majątku publicznego w celu uzyskania prywatnych dochodów. Proszę zwrócić, Panie Prezydencie, uwagę na to, że my nie wiemy, czy mamy każdy szczegół dopracowany idealnie, ale jesteśmy po kilkudziesięciu dniach, przygotowaliśmy pakiet ustaw, który pokazuje, że mamy determinację i wolę zmian, tego dramatycznego stanu rzeczy, który zastaliśmy, a nie który wytworzyliśmy. I jeśli Pan Prezydent byłby zainteresowany poważną rozmową dotyczącą optymalizacji aktów prawnych, które uszczelniłyby ten system, które spowodowałyby racjonalną gospodarkę finansową w szpitalach, realny nadzór właścicielski, w przypadku naszej propozycji byłby to nadzór właścicielski ze strony samorządów, to oczekujemy na całą możliwą pomoc ze strony Pana Prezydenta, ale nie może Pan Prezydent kwestionować tego kierunku myślenia, który prezentujemy.
Pasjinująca lektura (V)
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Panie Premierze, to naprawdę nie jest wiec polityczny. Po raz ostatni, tak, po raz ostatni udzieliłem Panu głosu w trakcie tego posiedzenia. Przykro mi, ale niestety nie potrafi Pan z tego zrezygnować. W dalszym ciągu mam wątpliwości, i to są wątpliwości, które nie są wątpliwościami tylko i wyłącznie moimi. To są wątpliwości, które wynikają, że tak powiem, z pewnego układu interesu, co do którego trwałości w obecnej sytuacji nie mam najmniejszych wątpliwości. Tak te sprawy po prostu wyglądają. Natomiast jak dotąd dostałem jedną konkretną informację i rzeczywiście cenną, że będzie prowadzone przeszacowanie służby zdrowia. Znaczy majątku służby zdrowia, oczywiście. To rzeczywiście jest konieczne. To jest pomysł całkowicie godny akceptacji. Znaczy rzeczywiście coś takiego jest konieczne. Ale jeszcze, Szanowni Państwo, jedna sprawa. Mianowicie, sprawa związana z tym, jaki jest plan awaryjny w tej chwili. Mam nadzieję, bo tak w Polsce bardzo często bywa, że rośnie jakieś napięcie, później się ono jednak rozładowuje. I miejmy nadzieję w interesie całego kraju, że tak będzie i dzisiaj. Tak będzie w obecnej sytuacji, jeśli chodzi o służbę zdrowia. Jestem o tym najgłębiej przekonany, ale niestety, nie mogę powiedzieć, żebym był całkowicie pewien i w takim razie, czy jest jakiś plan awaryjny w przypadku, gdyby doszło do rzeczy zagrażających interesom pacjentów. Bo rzeczywiście w tej chwili sytuacja jest napięta, roszczenia bardzo daleko posunięte. Zgadzam się z tym, że istnieje jeszcze pewna sprzeczność między zewnętrzną postacią tych roszczeń, powiedzmy dwie przeciętne krajowe, trzy przeciętne krajowe, a rzeczywistymi skutkami, które w istocie idą znacznie dalej. W tej chwili mówię o lekarzach, ale też narastają sprawy związane ze średnim personelem medycznym. To jest wszystko prawda. Ja sobie z tego świetnie zdaję sprawę. I jeżeli one osiągną wartość krytyczną, chociaż dałbym 70-80 proc, że nie osiągną, ale gdyby osiągnęły tę wartość krytyczną, to co wtedy? Proszę bardzo.

Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Panie Premierze..

Prezes Rady Ministrów, Pan Donald Tusk: Nie mam pewności czy wiedziałbym, o co Pan Prezydent pyta, ale...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Sekundę, ja Pani tym razem udzielę głosu, przepraszam bardzo. Konstytucja... raz jeszcze z przykrością muszę powtórzyć chyba, że byłby ktoś kto to kwestionuje, mówi że Rada Gabinetowa działa pod przewodnictwem Prezydenta. Proszę bardzo.

Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Wracając jeszcze do pewnej kwestii, o którą pytał Pan Prezydent, przypomnę fakt...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Pan Lech Kaczyński: Proszę o odpowiedź na pytanie. Proszę odpowiedzieć na pytanie, jeżeli dojdzie do zamykania szpitalów, szpitali, przepraszam, to co wtedy?

Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Sądzę, że przeżywaliśmy, nie tak dawno, bo latem i jesienią, dużo większy stan zagrożenia, kiedy ewakuowano ludzi z OlOM-ów. Na chwilę obecną cztery pacjentki ewakuowane ze szpitala, nota bene, które mogły wrócić zupełnie spokojnie, bo za chwilę dopracowano umowę między lekarzami a dyrektorem tej placówki, nie wskazują na to, aby na dzień dzisiejszy, mając informacje od płatnika Narodowego Funduszu Zdrowia, gdzie podpisano w 100 proc. w tej chwili porozumienia między dyrektorami oddziałów a dyrektorami placówek, aby cokolwiek mogło takiego się wydarzyć. Problem, który w tej chwili niewątpliwie będzie problemem numer jeden, to czy porozumienie między lekarzem, pielęgniarką a dyrektorem tej placówki będzie się mieściło w ramach środków wynegocjonowanych przez pana dyrektora. Jeśli dzisiaj wszyscy mamy, nikogo o nic innego nie podejrzewam, tylko chęć pomocy i rozwiązania problemu, to powinniśmy być jak najdalej od straszenia sytuacją w tak zwanym złym scenariuszu, pod tytułem: może się coś wydarzyć za 2 dni, za 10...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Szanowna Pani Minister. Dziękuję...

Minister Zdrowia, Pani Ewa Kopacz: Ale Pan Prezydent nie dał mi szansy dokończyć mojego zdania. Można wyciągać takie wnioski, ale skoro Panu to wystarcza, to bardzo proszę.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Przepraszam bardzo. Nie jesteśmy na wiecu, tylko na zamkniętym posiedzeniu Rady Gabinetowej i jest rzeczą normalną że rozpatruje się również scenariusze bardzo negatywne. Szanowni Państwo, rozumiem, że punktem dojścia ma być służba zdrowia oparta o spółki prawa handlowego różnych typów, że organem założycielskim, i organem, który ponosi odpowiedzialność w rozumieniu prawa spółek handlowych będą samorządy, w polskich warunkach różnych szczebli, w praktyce różnych formalnie, nie ma przecież szczebli samorządu, ale różnych typów, a więc to jest drugie. Rozumiem, że rząd w tej chwili zamierza utrzymać składkę na obecnym poziomie.

Prezes Rady Ministrów, Pan Donald Tusk: To nie rząd decyduje o składce...

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Pan Lech Kaczyński: Znaczy decyduje większość parlamentarna, którą rząd ma, i to stosunkowo pewnie, więc nie ma pod tym względem co... Ja tylko chciałem powiedzieć jedno, żeby nie być później oskarżonym, że czymś zaskakuję, a jeżeli chodzi o sprawę dobrowolnych ubezpieczeń to, to jest sprawa, która budzi moje bardzo istotne wątpliwości. Oczywiście, jeżeli rząd będzie miał 60 procentową większość w parlamencie to to przeprowadzi, tego nie będę kwestionował, ale to budzi moje wątpliwości ze względu na groźbę, która i w tej chwili występuje. Zdaję sobie sprawę, że tutaj mowa o natężeniu a nie o wartości tak lub nie. Że tutaj mamy do czynienia nie z jakimiś stanami kompletnie rozdzielnymi - dotąd wszyscy pacjenci są równi, bo dzisiaj też nie są równi. Pan Premier o tym wspominał, mówiąc o istniejącym już faktycznie współpłaceniu w niejednej dziedzinie, ja przecież nie zamierzam tego kwestionować, bo nie zamierzam oczywistych faktów kwestionować. Natomiast, ten stan dobrowolnych ubezpieczeń może bardzo mocno to pogłębić. To pierwsze. Mam więc tutaj zasadniczą wątpliwość. Druga sprawa, do konstrukcji spółki też mam wątpliwość, chociaż oczywiście jest ona do rozważenia, nie jest to wątpliwość, która będzie zależała od bardzo już konkretnych rozwiązań, mechanizmów. Mianowicie, idzie o to, że przy tej formule działania, grozi skłonność naturalna do oszczędzania na tym, co się określa, musimy to przyjąć, że wszystko się nazywa „procedury", procedurami medycznymi. Jest taka groźba w sposób zupełnie oczywisty dla mnie, ale raz jeszcze powtarzam, tutaj w ramach moich uprawnień konstytucyjnych jeszcze żadnych decyzji nie podjąłem. Jeżeli chodzi natomiast o ten problem, który w tej chwili jest problemem bieżącym, czyli tym, co zrobić z tą masą roszczeń płacowych, które grożą, bo one są prawnie skuteczne, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. A po drugie, co zrobić, gdyby doszło do tego czarnego scenariusza, choć podzielam pogląd, że prawdopodobnie do niego nie dojdzie. Nie dojdzie do zdarzeń, które by rzeczywiście groziły bezpieczeństwu pacjentów, bo jest jednak w Polsce pewna bariera pod tym względem. Mam nadzieję, że ona nie pęknie. Mam tego rodzaju nadzieję. Tutaj muszę powiedzieć, że nie uzyskałem żadnej odpowiedzi w tym wszystkim, co jest dobre, w szczególności w planie na przykład weryfikacji stanu majątku w służbie zdrowia, walki, o czym było dość ogólnie, ale padło sformułowanie, walki z wpływami owego lobby farmaceutycznego, które istotnie na olbrzymią skalę gra u nas przede wszystkim sprawą refundacji leków, a po części także ich cenami w ogóle, już niezależnie od refundacji. Życzę powodzenia chociaż inna sprawa, czy przy tych sygnałach, które daje rząd w sprawach walki z korupcją, to w to powodzenie wierzę, ale oczywiście jest to w naszym, wszystkich wspólnym interesie. Szanowni Państwo, nie wykluczam tego, że w krótkim stosunkowo czasie zostanie zwołane znów posiedzenie Rady Gabinetowej w podobnych kwestiach. Żeby też było jasne, to nie jest pierwsze w okresie mojej kadencji posiedzenie Rady Gabinetowej dotyczące służby zdrowia. Tylko drugie. Było takie posiedzenie, które między innymi tego dotyczyło było 9 czerwca 2006 roku. Ale to na marginesie, ponieważ Prezydent nie ma obowiązku tłumaczenia się z tego, kiedy zwołuje Rady. Idzie o sprawy szczególnie ważne. Myślę, że na tym zakończymy dzisiejsze posiedzenie. Spodziewam się, że na najbliższym posiedzeniu w czasie, którego dzisiaj nie potrafię określić, być może zresztą nie będzie ono potrzebne, bo wszystko będzie się rozwijać spokojnie w naszym kraju, to będziemy rozmawiać jednak o kwestiach bardziej szczegółowych. W tej chwili chciałem Panu Premierowi, Panom Premierom, Paniom i Panom Ministrom, w szczególności Pani Minister Kopacz, serdecznie podziękować za udział w posiedzeniu. Rozumiem, że dwie osoby są nieobecne, ale tak zawsze się zdarza na posiedzeniach Rady Ministrów również, więc proszę moje ukłony im przekazać. Nie widzę nic nadzwyczajnego w tym, że nie ma tu Pana Ministra Klicha i Pana Ministra Ćwiąkalskiego również, ale to powtarzam, zdarza się. W tym nic złego nie ma. Dziękuje bardzo Państwu.
środa, 16 stycznia 2008
CBOS: okazją do spotkań rodzinnych są zwykle uroczystości rodzinne i święta
Polska, Warszawa (PAP) - Okazją do spotkań rodzinnych są zwykle uroczystości rodzinne: chrzciny, pierwsza komunia, ślub czy pogrzeb, a także święta Bożego Narodzenia i Wielkanocne - wynika z sondażu CBOS, który PAP otrzymała w środę.

Rzadziej ankietowani spotykają się z rodziną w soboty czy niedziele oraz w długie weekendy.

Spośród 12 różnych okazji wymienionych w sondażu, aż 96 proc. respondentów wskazało uroczystości rodzinne (chrzciny, pierwsza komunia, ślub, pogrzeb), 93 proc. - Święta Bożego Narodzenia, a 92 proc. - Święta Wielkanocne. Polacy spotykają się także często z rodziną na Wszystkich Świętych i w Zaduszki (89 proc.), podczas urodzin i imienin (88 proc.).

Nieco rzadziej do takich spotkań dochodzi bez specjalnej okazji, w zwykły dzień (80 proc.) czy w soboty i niedziele (74 proc.). Co drugi respondent (53 proc.) deklarował, że spotyka się z rodziną w Sylwestra, a co czwarty, że z okazji świąt narodowych (25 proc.).

Blisko 3/4 ankietowanych (72 proc.) podkreśla, że członkowie najbliższej rodziny mieszkają stosunkowo blisko siebie, w jednej miejscowości, gminie, albo w miejscowościach niezbyt odległych. Co piąty respondent (20 proc.) deklaruje, że jego najbliższa rodzina jest rozproszona po Polsce. 7 proc. twierdzi, że ma rodzinę rozproszoną po świecie, a co setny ankietowany - że nie ma rodziny.

Najwięcej respondentów (45 proc.) deklaruje, że utrzymuje zażyłe kontakty z pięcioma-dziewięcioma osobami z rodziny. Co piąty respondent (19 proc.), że z trzema-czterema osobami.

11 proc. ankietowanych utrzymuje bliskie kontakty z dwiema osobami, a 10 proc. - z 11 i więcej. 4 proc. respondentów ma bliskie kontakty z jedną osobą, a 5 proc. nie ma ich wcale. Reszta nie ma zdania na ten temat.

Najczęściej ankietowani Polacy spotykają się z rodzicami - 73 proc. robi to co najmniej raz w tygodniu, a 17 proc. raz w miesiącu. Niemal równie często (odpowiednio 69 proc. i 15 proc.) dochodzi do spotkań dziadków z wnukami. Nieco rzadziej z dorosłymi dziećmi, mieszkającymi osobno, przyjaciółmi i teściami. Na dalszych miejscach jest: rodzeństwo (41 proc. respondentów spotyka się z nim raz w tygodniu, a 27 proc. - raz w miesiącu), inni krewni i krewni współmałżonka.

Badanie przeprowadzono w dniach 1-4 grudnia 2007 roku na liczącej 870 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski. (PAP)

poniedziałek, 14 stycznia 2008
Wicepremier strajkuje?

Waldemar Pawlak strajkuje

Czy my o czymś nie wiemy?

piątek, 11 stycznia 2008
Bush w Yad Vashem: powinniśmy byli zbombardować Auschwitz
Izrael, Jerozolima (PASP/AP) - W czasie piątkowej wizyty w jerozolimskim instytucie pamięci Yad Vashem, prezydent George W. Bush ze łzami w oczach powiedział, że Stany Zjednoczone powinny były w czasie wojny zbombardować nazistowski obóz zagłady Auschwitz, by powstrzymać ludobójstwo.

Jak pisze agencja Associated Press, która podała tę informację powołując się na przewodniczącego Instytutu Awnera Szalewa, słowa Busha były skierowane do sekretarz stanu USA Condoleezzy Rice. Bush wypowiedział się w momencie, gdy oglądał zdjęcia lotnicze Auschwitz, wykonane w czasie wojny przez amerykańskie samoloty.

Według AP, prezydent poprosił Rice by do niego podeszła i dociekał, dlaczego amerykański rząd w czasie wojny nie zdecydował się na zbombardowanie obozu. "Powinniśmy byli to uczynić" - powiedział Bush, według relacji Szalewa.

Po wyjściu z Yad Vashem - Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu - prezydent USA powiedział, iż jego wizyta uświadomiła mu, iż ze złem należy walczyć. Oddał hołd ludziom, którzy nie utracili wiary w zwycięstwo w takim starciu.

Bush, który od środy przebywa na Bliskim Wschodzie, kończy w piątek wizytę w Izraelu. Po odwiedzeniu Yad Vashem w Jerozolimie uda się do Galilei. Kolejnym etapem jego podróży będzie Kuwejt. (PAP)

Cymander vs. Komorek

Dziś w sejmie powoływane są komisje. Momentami (jak za dawnych czasów) bywa nawet ciekawie i śmiesznie... 

Tadeusz CymańskiBronisław Komorowski

środa, 09 stycznia 2008
Bal karnawałowy
Karnawał w pełni. Dorośli i dzieci bawią się na niezliczonych balach, potańcówkach, domówkach, prywtkach i innych takich.
Dominują bale przebierańców. I w tym właśnie miejscu Blog FM pozwoli sobie zadać pytanie:
Jak przygotować strój, żeby przebrać się (lub dziecko) za lwa? Lwa Rywina.

Zadanie nie powinno być wyjątkowo trudne. Służymy podpowiedzią: ci, którzy mieli kiedyś styczność ze sławnym producentem, twierdzą, że występował np. z rakietą i cygarem. Nie wiemy czy te dwa elementy ze sobą współgrają ale dorzucilibyśmy do tego piękny szalik.

A może macie jakiś pomysł na przebranie się za Janusza Kaczmarka, Romana Giertycha, Stanisława Łyżwińskiego, Aleksandra Kwaśniewskiego albo Adama Michnika?

Fotki mile widziane.
 
piątek, 04 stycznia 2008
Britney Spears w karetce
Britney Spears przewieziona do szpitala (aktl.)

(dochodzą szczegóły)

USA, Los Angeles (PAP/AP,EFE,Int.) - Amerykańska piosenkarka Britney Spears została w czwartek wieczorem przewieziona do szpitala w Los Angeles po kilkugodzinnym sporze dotyczącym opieki nad jej małymi dziećmi.

Według policji, była pod wpływem "nieznanej substancji".

Telewizja KTLA-TV pokazała zrobione z powietrza zdjęcia Spears niesionej na noszach do karetki. Według strony internetowej TMZ.com specjalizującej się w wiadomościach o sławnych ludziach, Spears zawieziono do kliniki Cedars-Sinai na badania psychologiczne, a kiedy była wnoszona do karetki, pokazała dziennikarzom wulgarny gest ręką.

Wedługi TMZ.com, w drugim ambulansie był jej młodszy syn, dwuletni Jayden James. Nie wiadomo, z jakiego powodu zabrano go do szpitala. Nieco później do kliniki przyjechali ojciec Spears, Jamie, i jej były mąż Kevin Federline.

Starszy syn, trzyletni Sean Preston, został przewieziony zwykłym samochodem do domu swego ojca.

Wcześniej informowano, że Spears zwróciła obu synów byłemu mężowi.

Około godz. 20.00 czasu lokalnego w czwartek (3.00 w piątek czasu polskiego) do domu Spears została wezwana policja w związku z "rodzinnym sporem dotyczącym opieki nad dziećmi" - poinformował jeden z policjantów Jason Lee. Spears odmówiła przekazania synów ochroniarzowi swego byłego męża o wyznaczonej porze, czyli o 19.00. Ostatecznie spór zażegnano o godz. 22.50. Lee powiedział, że nikt nie został ranny.

26-letnia Spears i 29-letni Federline walczą o opiekę nad swoimi dziećmi od dłuższego czasu. Tymczasowo przyznano ją Federline'owi, bo Spears nie wykonywała poleceń sądu. Gwiazda może jedynie odwiedzać chłopców.

Jak podaje agencja AP, w czwartek Spears była przez kilkanaście minut przesłuchiwana w sporze o opiekę nad dziećmi. Na przesłuchanie 12 grudnia nie zjawiła się, twierdząc, że jest
chora, choć została tego dnia sfotografowana podczas jazdy samochodem. Nie przyszła także na wyznaczony przez sąd środowy termin.

Firma prawnicza Trope and Trope poprosiła w środę sąd, aby pozwolono jej zrezygnować z reprezentowania artystki. Twierdzi, że jej prawnicy nie potrafią porozumieć się ze Spears, co sprawia, że dalsze reprezentowanie jej staje się niemożliwe.

Federline i Spears pobrali się w październiku 2004 roku, a rozwiedli w lipcu 2007 roku. (PAP)
czwartek, 03 stycznia 2008
Look at me

Jan Szyszko

 

 

Add to Google


My site is worth $522,253.
How much is yours worth?

darmowe liczniki